Zakurzona półka na stare winylowe płyty. Ukochany fotel z poprzedniej epoki, z wystającymi sprężynami, w kącie pokoju. Drewniana huśtawka w tajemniczym ogrodzie babci. Miejsce magiczne. Miejsce zaklęte czarem zapomnienia, spowite szalem tajemnicy, miejsce promieniujące obietnicą. Zaciekawieni? A więc posłuchajcie...
Blog > Komentarze do wpisu

Nasz wspólny głos!

Zastanawialiście się kiedyś, jaka byłaby piosenka, która miałaby reprezentować nas - Polaków? Jak brzmiałby ten jeden prawdziwy polski głos?... W kontekście wydarzeń na Ukrainie, krytycznego spojrzenia na świat i naszą rzeczywistość, dziś muzyka, która mówi. Po polsku.

Są piosenki pop, które służą rozrywce. Są piosenki jazzowe, które pomagają się rozluźnić i odpłynąć. Są piosenki dance, które sprawiają, że nogi same podrywają się do tańca i skoków. 

Są piosenki, które wchodzą pod skórę głęboko, aż do środka i nie mogą wyleźć. Czasem brzydkie, czasem brudne i wstrętne, ale zawsze - zawsze przerażające - prawdziwe.

O dobrych rzeczach się nie mówi. Dobre rzeczy się czuje, dobrym się cieszy, dobre jest i nie trzeba o tym pisać.

Zło paraliżuje. Zaszywa się w nas, ukrywa i nie pozwala uciec. Skazuje na samotność, skazuje na przerażenie, izoluje i sprawia, że czujemy się sami. Odizolowani.

Dlatego właśnie piosenki, które dotykają naszej przeróżnej i wielorakiej tożsamości bywają takie złe. Wstrętne, okropne i wcale nieprzyjemne.

Wyciąganie i wypluwanie ropy spod skóry, z głębi trzewi nie jest procesem przyjemnym. 

Ale w końcu przynosi ulgę.

Dziś właśnie o tej muzyce. 

Jeśli więc nie interesuje Was w ten piątkowy wieczór słuchać o smutku, brzydocie i głupocie, nie słuchajcie i przełączcie się na fejsbuka.

Dziś tworzymy portret Polaka własny.

Właśnie - dlaczego Polaka? Bo pierwszym grzechem Polaka jest jego seksizm. Tak, tak, gender, znudzenie, ile można, ale komu się nie zdarzyło w głębi serca pomyśleć: "Baba za kierownicą!" albo usłyszeć "Niech pani przełączy do kolegi, ja nie będę tracił na panią czasu"? Ile razy oglądaliśmy teledysk albo reklamę gdzie ciało jest tylko ciałem i nie reprezentuje żadnej głębszej myśli?

No to na początek słynny Donatan w duecie z Cleo. Opinie podzielone, emocje skrajne. O co tyle wrzasku?

Ano o cycki właśnie.

Sama dość długo zastanawiałam się, na czym polega fenomen tej piosenki i co właściwie jest w niej aż tak kontrowersyjnego i odpowiedzi w mojej głowie pojawiły się dwie. Z jednej strony w pierwszym odruchu oczywistym wydało mi się, że to ironia i parodia wszechobecnego seksizmu, uprzedmiotowiania kobiet, ciał i jakichkolwiek innych części ciała. Ukazuje prawdę o naszej wiejskiej, przaśnej duszy, którą wszyscy razem i każdy z osobna stara się ukryć, a do tego pokazuje jeszcze, że kulturę ludową można zręcznie sfabrykować i sprzedać. 

No cud, miód i orzeszki, a wszystko to podlane chwytliwą melodią.

Sprawa ma jednak jeszcze drugie oblicze. Oblicze komentarzy, które systematycznie pojawiają się pod jej publikacją na różnych portalach społecznościowych bądź muzycznych - komentarzy, które nie zauważają ironii bijącej z tekstu i biorą cały utwór śmiertelnie poważnie. Cóż. Donatanowi udało się obśmiać przaśną polską nacjonalistyczną naturę, a do tego jeszcze na niej zarobić, bo tłuszcza ironii nie skumała i masowo piosenkę pokochała.

Może to wciąż sprawia, że osobiście się do niej przekonać nie mogę.

Co jeszcze nam pozostaje? Czyżby fakt, że wszyscy i bez wyjątku jesteśmy sprawiedliwymi katolikami? I jeszcze że czyhają na nas wszystkie strachy i zła tego świata, które spersonalizowane w wyznawcach proroka Mahometa, koczują na naszej granicy, by nas zalać islamską zarazą i przejąć nasz wspaniały, jedyny i prawdziwie chrześcijański kraj?...

Maria Peszek ma trochę inny pogląd na sprawę.

Oczywiście nie możemy zapomnieć, jak bardzo tolerancyjni jesteśmy. Polak jako człek nieznający strachu przed innością, co drugie zdanie rozpoczynający od: "Ja rasistą nie jestem, ale..."

...

Myslovitz.

Najsilniejszą naszą cechą narodową jest jednak nasz patriotyzm. Wyssany z mlekiem matki, niemal genetyczny, obowiązkowy dla każdego Polaka, niczym tradycyjne wyposażenie domostwa. Czy jest coś, co brzmi bardziej obrazoburczo niż wypowiedziane w języku polskim słowa:

 

Nieodłącznym elementem polskiego krajobrazu jest melancholia. I alkohol. 

Smutek za siłą, smutek za wolnością, smutek i kompleksy.

Podlane procentami.

I walka, i wyrywanie wolności skrawek po skrawku: zaborcom, okupantom, komunie, księdzu, pracy, rodzinie.

I wieczna wrogość, i dresy, i skarpetki w sandałach i chamstwo. 

Pocieszające może być to, że tylko kultura, która jest w stanie oskarżać i spojrzeć krytycznym okiem na siebie samą może jest coś warta.

Fakt, że ogromna część społeczeństwa uważa się za spadkobierców dawnej szlachty, będąc przy tym niemal bezpośrednimi potomkami uciskanej przez nią większości, czyli chłopstwa, w pewnym sensie wyjaśnia pokręcone drogi polskiej tożsamości narodowej.

Dzięki Bogu jednak za ludzi, którzy potrafią to nazwać, pokazać, obśmiać i obśpiewać.

Nasza bowiem kultura, co dowodzą utwory powyżej, czasem - czasem - miewa przebłyski geniuszu.

Do namysłu.

alfa.

piątek, 21 lutego 2014, alfa999

Polecane wpisy